Piwo, które smakuje jak piwo

Zamknij oczy i spróbuj sobie wyobrazić piwo. Jaka jest Twoja pierwsza myśl i co widzisz oczami wyobraźni?

Patrząc po rynkowych trendach, ponad 90% społeczeństwa powinno odpowiedzieć, że to jasny i klarowny trunek o złocistej barwie, w gęstą, białą pianą, najprawdopodobniej nalany do kufla. Spłycając temat można uznać, że statystycznie tak jest, ale przecież wiemy, że nie do końca, bo świat piwa jest bardzo różnorodny.

Pewnie nieraz sami złapaliście się na tym, że coś jest określane jako „piwne”. Sos piwny, piwne oczy, lody piwne i tak dalej.

W takim razie skąd takie skojarzenia? Przypomnijcie sobie ile razy pijąc jakieś piwo powiedzieliście, że smakuje czekoladowo, kawowo, winnie czy herbacianie. Ale jak jaka kawa? Jakie wino? Jaka herbata? Jaka czekolada? Ciemna? Biała? Słodka? Gorzka? Nie jest to takie oczywiste, choć oczywiście jest to uproszczenie, które większość osób zrozumie.
Stosujemy uproszczenia, które budzą najpopularniejsze skojarzenia, automatycznie odwołując się do najbardziej oczywistych cech. Tak działa nasz mózg, uproszczając temat.

To pułapka unifikacji, którą dodatkowo wykorzystują najwięksi producenci, ale na szczęście nurt piwowarstwa rzemieślniczego przywrócił różnorodność, z której teraz też ci najwięksi korzystają.

Co w takim razie możne oznaczać, że piwo smakuje jak piwo? Wszystko i nic, ale to też zależy od kontekstu. Dla osoby, która ma to kompletnie gdzieś, czyli jakiegoś 90% społeczeństwa, będzie to ten przysłowiowy „złocisty trunek”, czyli jasne, lekkie, gazowane, słodowe, chmielowe.

To zrównanie piwa do jasnego lagera, a stylów jest przecież zdecydowanie więcej. Sama rodzina piw dolnej fermentacji zawiera np. Porter Bałtycki, który jest ciemny, ciężki, czekoladowy i palony. Jak widać kompletnie nie pasuje do wspomnianego wyżej skojarzenia.
Ciemne, kawowe, czekoladowe, wędzone, bananowe, pieprzowe, cytrusowe, to wszystko cechy i smaki, które można osiągnąć z 4 podstawowych składników.
Biorąc pod uwagę trendy związane ze stosowaniem dodatków w piwie, gama potencjalnych smaków i aromatów, które można znaleźć w piwie staje się ograniczona znanymi nam smakami.

Do tego dochodzą jeszcze wady w piwie, które przenoszą nas już do zupełnie innej smakowej galaktyki, a często przez brak wytrenowania nie potrafią być zidentyfikowane lub odpowiednio nazwane. Dlatego warto się edukować i poznawać nowe smaki, przede wszystkim by umieć je nazwać, ale też by nie bać się czasem zastosować skrótu myślowego, bo używany język i sposób określenia zależy również od środowiska, w którym rozmawiamy. Inaczej prowadzona będzie narracja i stosowane słownictwo u przysłowiowej cioci na imieninach, a inaczej na panelu degustacyjnym beergeeków.

Bo przeintelektualizowane i wywyższające podejście wygląda z boku dość śmiesznie, więc po prostu cieszmy się i czerpmy z tego radość bez przesadnego patosu.

Nie kruszmy kopii gdy ktoś powie, że coś smakuje jak piwo czy piwnie lub nie smakuje jak piwo, możemy edukować, ale też nie na siłę.

Niech piwo po prostu łączy ludzi.

dav

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s